Cantona who?
Gdy ktoś kiedyś spyta, w jakich piłkarskich czasach przyszło Wam żyć, większość z Was odpowie: „W czasach sir Alexa Fergusona, Ryana Giggsa, Davida Beckhama i Erica Cantony”. Gdy ktoś spyta, którego z nich uważaliście za najlepszego lub tego, który najlepiej zapadł Wam w pamięć, część z Was odpowie Cantona, a przynajmniej będzie poważnie brała go pod uwagę. Niestety, nie będę należał do tej grupy. Ku mojemu szczeremu smutkowi nazwisko Francuza znaczy dla mnie tyle, co nazwisko Mereditha czy Besta. Jest odległą legendą, którą znam li tylko ze słyszenia.
Jestem z rocznika 1991. Wbrew pozorom jest to dobry rocznik, choć co nieco młody wciąż. Pierwszy mój kontakt z piłką nożną to, a jakże!, rok 1999 i magiczne, wspaniałe i w ogóle ochy-achy The Treble. Co prawda nie pamiętam z tego czasu nic, ale mniej więcej wtedy się wszystko zaczęło. Dwa lata po zakończeniu kariery przez Króla Erica. Nigdy nie widziałem ani […]
11:48 am
Filed under: 

